Nie sprzedaję tutaj pepsi…

… jakieś dwa miesiące temu do naszego hotelu zawitała czterdziestoletnia na oko babeczka z dwoma Panami ( nie nie,  to nie była lekkoobyczajowa Pani), z bratem i mężem.

 

Usiedli sobie przy stoliku w restauracji, po czym Pani podeszła do recepcji w której siedziałam sobie  relaksując się książką science fiction i … zamówiła Pepsi.

 

Na moją uprzejmą uwagę, że w recepcji napojów i posiłków nie sprzedajemy obraziła się i obrzucając mnie nieprzyjaznym spojrzeniem stwierdziła, że jestem conajmniej bezczelna.

 

Uśmiechnęłam się do niej z profesjonalizmem (ty głupia babo!!) i usiadłam na swoje miejsce.

 

Nie minęło kilka minut jak podeszła znowu, tym razem nie do mnie lecz do kelnera czekającego na moją rozpiskę stolików zarezerwowanych na ten wieczór dla delegacji z pewnej dużej firmy i odezwała się

 

– Wie pan co? Ja bym chciała zamówić takie danie

 

przytaczam dokładnie nazwę i charakterystykę dania

 

” Kocham cię bracie i nie widzieliśmy się 20 lat, dlatego smacznego kocham cię ”

 

zapytała kelnera czy zrozumiał o co jej chodzi

 

Nie miał zielonego pojęcia 🙂 skończyło się, na sprowadzanym w trybie natychmiastowym,  homarze. Muszę pamiętać , że homar to wyraz miłości…

Brak komentarzy

No comments yet.

RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Leave a comment

*

WordPress Themes